Świadectwo Wiesława i Bożeny


Iz 55:8 „Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi moje, to nie drogi wasze...”

Nie zawsze rozumiem drogi Boże dla mojego życia. Wiem jednak, że cokolwiek dzieje się w moim życiu ja zawsze pragnę ufać mojemu Bogu.

W momencie, gdy zaczęły przychodzić na nas różne doświadczenia zrozumiałem, że na nić nie zdadzą się moje kwalifikacje, zdolności i możliwości. Nie jestem w stanie sam zmienić mojej sytuacji. Gdy najpierw żona, a potem ja straciliśmy pracę mogłem sprawdzić, jak trudno jest utrzymać serce w sprawiedliwości, by zawsze ufało Bogu.

Moje życie wcześniej nie było łatwe, ponieważ nie było takiej osoby, której mógłbym zaufać i było mi ciężko. Jedyną osobą, która okazała mi miłość i która mnie nigdy nie zawiodła jest właśnie Bóg. Dlatego uchwyciłem się z całych sił Jego Słowa i obietnicy, aby szukać najpierw Królestwa Bożego, a reszta będzie dodana. Bardzo do mnie przemówiło, że Bóg przyodziewa pięknie polne lilie, a o nas troszczy się o wiele bardziej, gdyż jesteśmy Jego dziećmi. Cały mój wysiłek w modlitwie skupiłem na zrozumieniu Bożej woli dla mnie i mojej rodziny. Nie chciałem, aby kiedykolwiek opuścił mnie Boży pokój, który przewyższa wszelki rozum i strzeże serc naszych. Nasze zrozumienie danej sytuacji na nic się nie zda. Wszystko, czego pragnę, to mieć pewność, że jestem w Bożej woli i że Bóg sam się o mnie zatroszczy. O czym przekonałem się w sposób, o jakim nigdy bym nie marzył.

Gdy zwolniono mnie z pracy nie uregulowano ze mną żadnych świadczeń płatniczych, włącznie z pensją, która od kilku lat była płacona na raty. Jednak w tej sytuacji ku radości mojej i żony Bóg zaczął wylewać na nas deszcz swoich darów. Można było nazwać to życiem z łaski, bo gdy tylko kończyły się nam pieniądze nieoczekiwanie pojawiały się nowe. Były to małe sumy, ale zupełnie nam one wystarczały do następnego „zastrzyku” gotówki.

W momencie, gdy już nie pracowałem z mojego zakładu pracy wypłacono mi premię. Było to bardzo dziwne i zupełnie nieoczekiwane, ale wystarczyło, aby nie zadłużyć się. Był to okres przedświąteczny, więc otrzymałem także bony towarowe z pracy, na co również nie liczyłem. Przed świętami zostaliśmy również obdarowani przez braci ze zboru, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni. Były to pieniądze, bony towarowe oraz żywność, która wystarczyła nam na prawie trzy tygodnie. Mogliśmy sami z tego przeżyć i jeszcze zaprosić całą naszą rodzinę do nas na Wigilię Bożego Narodzenia.

Rzeczą, która najbardziej mnie w tym wszystkim radowała był fakt, że o żadną z tych rzeczy nie musiałem troszczyć się i martwić a otrzymałem je w takiej ilości, że jeszcze mogłem podzielić się z innymi. Nie myślcie, że jestem zbyt dumny, aby prosić – nie o to mi chodzi. Jest dla mnie czymś cudownym odkrywać, że moja troska i strach nic nie dodadzą dobrego do mojego życia, bo Bóg jest moim zaopatrzeniem. Lecz jak mówi Słowo Boże: „Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujcie” i to On sam o wszystko się zatroszczy.

Dziękuję Bogu za Jego wierność. Jestem mu wdzięczny, za to, że jest On tak bardzo realny w moim życiu. Każdego dnia mogę dobierać Jego zaopatrzenie i mieć nadzieję w Nim. Dziś nie muszę się martwić, bo Bóg jest osobą, której mogę zaufać zawsze i w każdej sytuacji. Jest On potężnym i kochającym Ojcem, który zawsze się o mnie troszczy, a także o mój dom.

Dziś wiem, że jedynym moim skarbem jest być blisko Pana i zawsze mieć przed oczami Jego obietnice.