Świadectwo Asi i Arka


Sara przyszła na świat po ciężkim i długim porodzie 21.05.99 r, chociaż przez cały okres ciąży nie było problemów, teraz się posypały. USG główki wykazało duży wylew krwi w lewej półkuli mózgowej i bardzo słabe wyniki krwi najprawdopodobniej do transfuzji, specjalistka dosłuchała się także niepokojących szmerów w sercu i na koniec tygodniowego pobytu w szpitalu dowiedzieliśmy się jeszcze o zwichniętym obojczyku.

Następne badania stwierdziły, że w sercu Sary nie rozwinęły się pewne elementy, które normalnie kształtują się w okresie płodowym. Lekarze stwierdzali, że te problemy mogą się same rozwiązać lub, że trzeba będzie operować Sarę, gdy nieco podrośnie. Dzięki Bogu za lekarzy, którzy znali się na rzeczy i mogliśmy od początku wiedzieć jak zajmować się naszym dzieckiem.

Zwróciliśmy się do Boga, który jest naszym najlepszym lekarzem, prosząc również o modlitwy naszych przyjaciół i szybko zaczęliśmy dostrzegać Jego dzieło. Przede wszystkim towarzyszył nam głęboki pokój i świadomość, że Pan to widzi i zrobi co uważa za słuszne. Kilka miesięcy wcześniej Bóg powiedział do Asi, że to dziecko jest Jego prezentem dla nas. Trzymaliśmy się tego słowa podczas kolejnych miesięcy i wielu wyjazdów do różnych szpitali i specjalistów.

Stopniowo sytuacja zaczęła się prostować. Wyniki krwi poprawiły się bardzo; już podczas drugiej wizyty u kardiologa stwierdził on, że serduszko jest w porządku, co potwierdziło jeszcze kolejne badanie. Wylew okazał się nie jednym, lecz dwoma wylewami, które się nie powiększyły i zostały zwalczone przez organizm. Wiązało się to też z codziennymi ćwiczeniami ruchowymi i rehabilitacją Sary.

Dzisiaj jako prawie dwulatek Sara sobie biega, dużo mówi i psoci i nikt nie domyśliłby się jak dużo Bożej łaski spłynęło na to dziecko i jej rodziców. Te doświadczenia nauczyły nas bardziej cenić Boży prezent, którym jest dziecko i mam nadzieję, że bardziej ufać Bogu, dla którego nie ma nic niemożliwego

Jemu oddajemy chwałę w Imieniu Jezusa.