Przypowieść o zagubionej owcy Mat 18:12-14.


Od czasów Abrahama w Palestynie masowo hoduje się owce. Przez wieki ta gałąź hodowli była głównym źródłem utrzymania Arabów Palestyńskich. Izraelici czasów biblijnych najpierw parali się wyłącznie pasterstwem, a potem także rolnictwem, jednak nigdy całkowicie nie porzucili hodowli. Liczbą owiec w tym kraju można sobie uświadomić (Hi 42:12)., a król Salomon podczas poświęcenia świątyni miał złożyć w ofierze oto dwadzieścia tysięcy owiec. (1Kr 8:63).

Tak bliskie powiązania Izraela z pasterskim trybem życia zdają się wyjaśniać częste powoływanie się Jezusa na symbole owcy czy pasterza w przypowieściach, przez które nauczał ich prawd o sobie Bogu Ojcu i Królestwie Bożym. Nasuwa się tu pytanie, na ile chrześcijanie w Polsce wykorzystują kulturę i obyczaje własnego kraju aby trafić z ewangelią do serc i umysłów swoich rodaków? Jezus może być tu dla nas przykładem. Znał i rozumiał doskonale życie ludzi wśród, których się wychował, co stanowiło źródło jego pięknych i barwnych opowieści. Proste prawdy o Bożej miłości, trosce o nas, czy przebaczeniu nabierały w jego ustach mocy, ciepła i życia.

Przypowieść o zagubionej owcy jest tego dobrym przykładem. Zawsze urzekał mnie w niej sposób w jaki Jezus przedstawił determinację i poświęcenie: Boga – pasterza dla ratowania grzesznika – zagubionej owcy, uważanego za straconego, ale nie dla Niego. To co jest niemożliwe dla człowieka, możliwe jest dla Boga i dla tego, który wierzy. Prawda ta wraz z bogatą w znaczenie przypowieścią o zagubionej owcy podtrzymuje mnie w nadziei na szczere nawrócenie całej mojej rodziny. W raz z Jezusem stale ich „szukamy”. W modlitwie, nieraz poście i w osobistym świadectwie z mojej strony, gdyż jest to najlepszy i jedyny sposób współpracy z Panem w tak ryzykownym i niebezpiecznym, ale i zaszczytnym przedsięwzięciu.

„Szukanie zagubionych owiec” we własnym domu, mieście lub kraju jest dużym wyzwaniem dla pasterza i dla mnie osobiście niemożliwe jest by mógł on takiemu zadaniu podołać bez miłości Bożej w sobie. To ona pozwala mu wytrwać ciężkie chwile i mimo przeciwności kontynuować „poszukiwania”. Jezus nie przejmował się opinią faryzeuszy, którym nie podobało się, że nauczyciel przebywa z ludźmi znanymi z grzesznego życia (Łuk 15:1-4). „Nie potrzebują chorzy lekarza, ale Ci, którzy się źle mają” – to Jego właśnie słowa, którym pozostał wierny aż do śmierci krzyżowej. I to jest właśnie miłość!

Sam Jezus, jako Bóg, jest również miłością (1Jn 4:8). Dziś więc jeśli chcemy odnaleźć tych, na których nam zależy, winniśmy wytrwać w naszych „poszukiwaniach”. Będzie to dla nas możliwe tylko wtedy gdy, utrzymamy stały kontakt z Jezusem, aby mógł przez swego Ducha napełniać nas nieustannie Swoją miłością. Być może będziemy musieli uczynić coś na pozór niemądrego, tak ja pasterz, który w przypowieści Jezusa zostawił 99 owiec by szukać jednej. Ale w głębi serca będziemy pewni naszych czystych motywacji i Boże o namaszczenia i aprobaty w tym, co przyjdzie nam przedsięwziąć, aby pozyskać tych, do których Pan nas pośle z dobrą nowiną. Dla Niego liczy się bowiem każdy człowiek. Pasterz spędzi w razie potrzeby całe godziny na pustkowiu poszukując zwierzęcia, które zaginęło, odłączywszy się od stada. Zwykle znajduje je w jakiejś kotlinie, albo w opuszczonym górskim jarze. Wyczerpane zwierzę trafi do domu na ramionach silnego pasterza. Później gdy ten z nim wraca „sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: ‘cieczcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła’” (Łuk 15:6).

Niech ten, kto wierzy Jezusowi, wytrwale modli się, pości i świadczy o łasce i zbawieniu Pana, a Bóg na pewno go wspomoże i nagrodzi jego trud, tak iż doświadczy tej samej radości co całe niebo, gdy choć jeden grzesznik się upamięta. (Łuk 15:7).

Tomasz Pacek.