Po Synodzie.
Niedawno (16-18 września) nasz Kościół świętował bardzo ważne wydarzenie – Synod. Synod to zjazd pastorów i duchownych poświęcony dyskusji o sprawach istotnych dla Królestwa Bożego. Sporo się nam wydarzyło. Obecność Pana pośród nas była nadzwyczajna. Były takie chwile, że chwała Boża, nadprzyrodzony Boży pokój i namaszczenie były odczuwalne prawie namacalnie. Trudno takie fakty opisać, bo przecież dotyczą one sfery duchowej, ale odważę się napisać to tak: Pan BYŁ pośród nas.
Z powyższego faktu wynikają kolejne. Po pierwsze, gremialnie wyraziliśmy swoje głębokie pragnienie, by nasz Bóg ponownie wylał swego Świętego Ducha na nasze zbory. Bez szczególnego działania Bożego Ducha, bez Jego namaszczenia, mocy i łaski nie jestesmy w stanie żyć i zwyciężać. Nasz Kościół potrzebuje obecności i dzieła Ducha Świętego. Nie chcemy, by ktokolwiek miał wątpliwości odnośnie do naszych dążeń i celu – zamierzamy zabiegać o daleko głębszą obecność Bożego Pocieszyciela. Nie chcemy być zielonoświątkowcami tylko z nazwy. Chcemy widzieć, odczuwać i doświadczać tchnienia Bożego Ducha na każdy dzień.
Po drugie, stwierdziliśmy, że Kościół pełen Ducha to Kościół ewangelizujący. Mamy na tej ziemi misję do spełnienia – ratowanie zgubionych! Jeśli tej misji zaniechamy, jeśli przestajemy ratować ginących, tracimy rację bytu na tej ziemi. Również i to powiedzielilśmy sobie bardzo jasno. Teraz jest czas, byśmy zabiegali o pełnię Ducha. Teraz jest czas, byśmy użyli wszystkich dostępnych nam środków i rąk do zwiastowania ewangelii o Jezusie Chrystusie. Teraz jest czas niesienia ratunku wszystkim idącym na wieczne potępienie.
Postanowienia synodu i wizja rozwoju KZ to dobry początek dobrego dzieła. Ale tylko początek. Przed nami duchowy bój. Dobry Synod – a taki był – nie jest naszym celem. Naszym celem jest nowe wylanie Ducha Świętego. Naszym celem jest zbawienie naszych rodaków. Naszym celem jest plon. Módlmy się o to i nie dajmy się zwieść diabłu. LICZY SIĘ OWOC!
bp. Marek Kamiński