Modlitwa językami.


- Otrzymujemy ten dar po to aby pogłębiło się nasze życie modlitewne

- Modląc się z ducha, choć tego nie rozumiemy, modlimy się uwzględniając Boże plany

- Modlitwa z ducha jest niezrozumiała dla przeciwnika

- Modlitwe na językach możemy tłumaczyć "siebie tylko ładuje".Tak jak akumulator w samochodzie, może się całkowicie rozładować. Aby zapobiec temu akumulator stale musi być doładowany.

Gdyby lud Boży zrozumiał tę objawioną przez apostoła prawdę i gdyby zaczął ją praktykować, nasze chrześcijaństwo miałoby zupełnie inne oblicze. Byłoby pełne mocy, odwagi, nie drżałoby przed bramami piekła, ale deptało po wężach, skorpionach i oparłobysię wszelkiej mocy nieprzyjacielskiej.

Jak kiedyś wrogowie drżeli przed Samsonem, tak diabeł drżałby przed Kościołem. Niestety nasza opieszałość w modlitwie, w tym i modlitwie językami powoduje, że ustępujemy pola nieprzyjacielowi.

Chrześcijaństwo często wygląda więc jak Samson pozbawiony mocy: związany, ośmieszany. Żałosny to widok ! Wierzę jednak, że tak jak pod koniec Samson zapragnął choćby jeszcze na krótką chwilę mocy Bożej, tak uczyni to Kościół.

Zanim Chrystus przyjdzie, rozlegnie się wołanie do Boga o więcej mocy. Ludzie będą modlić się językami, aby siebie zbudować i stać się pełnymi mocy, by stoczyć ostateczny, zycięski bój z mocami ciemności.

Michał Hydzik.