Gdy nie ma wizji naród ginie


Gdy nie ma wizji naród ginie.

To stwierdzenie z Przypowieści Salomona 29,18 jest nam, Polakom, bardziej znane z angielskiej wersji Biblii. Używane przez nasze środowisko tłumaczenie powiada: „Gdzie nie ma objawienia, tam lud się rozprzęga”, natomiast Biblia angielska powiada: „Gdy nie ma wizji, naród ginie”. Pragnę, opierając się na tej myśli, zastanowić się nad życiem Kościoła.

Wizja. Przepraszam, ale nie podzielam entuzjazmu wielu pastorów, dla których wizja jest swoistego rodzaju wytrychem do życia. Stosują ten wytrych wszędzie, nazbyt często go nadużywając. Owce zaś i tak nie za bardzo wiedzą o co chodzi. Efekt w końcu jest taki, że z wizją czy bez, nie ma się czym pochwalić. No, chyba że trochę pomanipulujemy, wypowiemy trochę wzniosłych słów, a wówczas wyciśniemy jakiś sukces …

A jednak ta sprawa ma nadzwyczajne znaczenie. Gdyby zastąpić słowo „wizja” innym słowem, np. „dążenie do celu”, albo „praca”, pojawiają się bardzo ciekawe wnioski. Co robi Boży lud, gdy nie ma wizji, nie jest zaagażowany w pracę dla Pana, nie dąży wspólnym wysiłkiem do żadnego celu? Co robią owce, które nie biorą udziału w żadnym duchowym przedsięwzięciu i nie niosą brzemienia budowania Królestwa Bożego? Swawolą, zajmują się niepotrzebnymi rzeczami, poddają się w niewolę grzechu, są leniwe, a w końcu giną. Dlaczego giną? Bo przestają czuwać, mają stępiony zmysł duchowej trzeźwości i wreszcie stają się łatwym łupem przeciwnika.

Pastorze, najlepszym prezentem, jaki możesz dać swoim owcom jest zaangażowanie ich w dzieło budowy Królestwa Bożego. Niech się trudzą, zmęczą. Niech nawet zapłacą wysoką cenę za swoje zaangażowanie. Owoc będzie słodki.

Dążenie do celu zmienia postawę człowieka. Wystarczy, gdy spojrzymy na dążenie do zdobycia jakieś upragnionego przedmiotu. Wizja, a więc chęć zdobycia go, sprawia, że jesteśmy w stanie zawziąć się, oszczędzać, dodatkowo pracować, znosić niedogodności, a wreszcie zrezygnować z przyjemności bądź potrzeb. Osiągnięcie celu staje się tak ważne, że jesteśmy gotowi na poświęcenia. To świadczy o nas, ludziach, bardzo dobrze.

Zadajmy sobie pytanie, jak wiele jesteśmy w stanie uczynić dla Bożej wizji? Jej obecność w twoim sercu, dążenie do celów wyznaczonych przez Boga z pewnością zmienią twoją postawę. Będziesz innym człowiekiem. Zaczniesz unikać grzechu, spraw mało ważnych, marnowania czasu na bzdury. Tak postępowali ludzie Biblii. Paweł pisał: „Żaden żołnierz nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia, aby się podobać temu, który go do wojska powołał” (II Tym. 2,4). W innym miejscu, I Koryntian 9,24-27, powiada: „Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli. A każdy zawodnik od wszystkiego się wstrzymuje, tamci wprawdzie, aby znikomy zdobyć wieniec, my zaś nieznikomy. Ja tedy tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę na pięści, nie jakbym w próżnię uderzał; ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem, będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony”. Apostoł Paweł wyjaśnia nam dwie bardzo ważne sprawy. Po pierwsze, trzeba mieć cel, wizję, zdążać do nagrody, uderzać, biec. Jeśli tego nie czynisz, jesteś tylko kibicem, widzem. Na widowni zajada się chipsy, popija coca-colę, ocenia się widowisko, ocenia tych, którzy walczą. Spróbuj jednak włożyć rękawice bokserskie, wziąć udział w zawodach, a zobaczysz, że to cię zmieni. Po drugie, trzeba się wstrzymywać od rzeczy, które przeciwdziałają celom. Stąd wielka rola motywacji, a motywacja karmi się wizją, celem, zadaniem.

Naleganie, by chrześcijanie unikali zła, grzechu, usuwali przeszkody w duchowym rozwoju, rodzi pytanie o motywacje. Niebo nie zawsze jest dla nas wystarczającą motywacją do zmiany postawy. Potrzebujemy jej także tu i teraz. Dajmy ludziom pracę dla Chrystusa, wskażmy im wizję, cel, nagrodę, a staną się innymi ludźmi. Przyłączenie się do pracy Kościoła, czynny wkład w rozbudowę Królestwa Bożego fantastycznie przekształca serce i życie człowieka.

Biskup Marek Kamiński