Boże narodzenie.


„A ty, Betlejemie Efrata, najmniejszy z okręgów Judzkich z ciebie mi wyjdzie ten, który będzie władcą Izraela. Początki jego od prawieku, od dni zamierzchłych.” (Mi 5:1)

Tak prorok Micheasz przepowiedział przyjście Jezusa Chrystusa, dokładnie określając miejsce, w którym narodzi się zbawiciel. Betlejem za czasów Jezusa miało nie więcej niż tysiąc mieszkańców w większości pasterzy i ubogich wieśniaków. Było niewielkie, ale miało jeden ważny atut – znajdowało się na szlaku handlowym łączącym Jerozolimę z Egiptem (Jer 41:17). Prawdopodobnie to sprawiło, że stało się ono jednym z ośrodków spisu ludności.

Do Betlejem właśnie udał się zobowiązany dekretem cesarza Augusta (Łuk 2:1) Józef ze swoją niedawno poślubioną brzemienną żoną Marią. Dlaczego Maria zdecydowała się na 150 km wędrówkę z Nazaretu do Betlejem w dziewiątym miesiącu ciąży, dokładnie nie wiadomo. Być może również była zobowiązana do stawienia się osobiście na spisie, albo, co jest bardziej prawdopodobne Józef nie chciał zostawić jej w takim stanie samej. Po za tym anioł przy zwiastowaniu przepowiedział, że nowonarodzonemu odda tron Dawida, wobec czego podróż do miasta Dawida była zupełnie naturalna.

Droga z Nazaretu do Betlejem nie przypominała innych dróg Imperium Rzymskiego doskonale wytyczonych i utrzymanych. Była to ciężka trasa, na pewno zatłoczona z powodu wspomnianego już spisu. Do czterodniowej wędrówce małżonkowie dotarli wreszcie do Betlejem. W tamtejszej gospodzie nie było jednak dla nich miejsca. To ważne stwierdzenie, ponieważ wskazuje, że w gospodzie nie brakowało miejsca na nocleg, ale brakowało odpowiedniego dla nich miejsca, dla spodziewającej się dziecka matki, która potrzebowała odosobnienia i spokoju.

Słowo gospoda dla nas mających pewne wyobrażenie takiego miejsca może być bardzo mylące. Gospoda za czasów Jezusa to nic innego jak niewielki plac pod gołym niebem, otoczony murem, w którym znajdowało się tylko jedno wejście. Zwierzęta z karawan spały pod gołym niebem na środku placu a ludzie, którzy załatwiali tam wszystkie swoje potrzeby fizjologiczne spali w zadaszonej części gospody. Dla ostatnich gości pozostawał kawałek ziemi przy zwierzętach. Nie tyły to warunki odpowiednie dla matki oczekującej porodu. W Ewangelii Łukasza czytamy, że nowonarodzone z Maryi dziecię było ułożone w żłobie. Żłób oznacza jednocześnie szopę a szopa grotę lub mały schron. Być może miejscem narodzin Jezusa była mała stajenka, częściowo zajęta przez zwierzęta, pewnie ciemna i brudna, ale oddalona nieco od wioski, co gwarantowało spokój przyszłej matce. W takich właśnie warunkach urodził się Jezus Chrystus najwspanialszy człowiek jaki kiedykolwiek pojawił się na tym świecie.

Najkrótszy opis narodzin wymaga, aby obok miejsca narodzin podać przynajmniej jeszcze ich datę. I tu zaczynają się problemy. Ewangelie podają tylko jedną dokładną datę, która wydarzenia ewangeliczne łączy z historią powszechną (Łuk 3:1). Ewangelia Łukasza i Jana zawierają jednak kilka faktów, o których mówią inne źródła historyczne i na ich podstawie można z pewnym prawdopodobieństwem określić, kiedy narodził się Chrystus. Punktem oparcia i to zupełnie pewnym dla ustalenia daty narodzin Jezusa jest fakt, że Jezus narodził się przed śmiercią Heroda Wielkiego. Bo to właśnie Herod Wielki wydał rozkaz wymordowania dzieci w wieku od dwóch lat i mniej. Wiadomo, że Herod wydał ten rozkaz gdy był już bardzo stary, najprawdopodobniej w roku swej śmierci, która przypadła na marzec lub kwiecień 750 r pne. Rozkaz Heroda owładniętego manią zamachu na swoją pozycję (Jezus wg. przepowiedzi miał być królem żydowskim) nakazywał wymordowanie dzieci dwuletnich i młodszych. Więc, Jezus przyszedł na świat pomiędzy rokiem 6 a 4 pne, najprawdopodobniej, co potwierdza już bardziej szczegółowa analiza w 6 r pne.

Pomocnym w ustaleniu dokładnej daty narodzin Jezusa, może być fakt spisu ludności na podstawie dekretu Augusta przeprowadzonego przez Kwiryna. Jednak próba ustalenia za pomocą tego wydarzenia narodzin Jezusa jest bardzo skomplikowana a przez to mniej czytelna niż opisana wcześniej w oparciu o śmierć Heroda.

Były próby ustalenia daty narodzin Zbawiciela w oparciu o wiedzę astronomiczną w związku z ewangeliczną wzmianką o gwieździe, która zaprowadziła trzech mędrców do Betlejem. Niektórzy twierdzili, że była to kometa Halleya, inni, że będące w tym samym położeniu na niebie Jowisz i Saturn. Jednak czytając Ewangelię św. Mateusza odnosi się wrażenie, że było to zjawisko, nie tyle niecodzienne, bo takim byłaby kometa Halleya, czy zbieg położeń Saturna i Jowisza, lecz cudowne, którego wytłumaczyć się nie da.

Jak więc widzimy są kłopoty z ustaleniem roku w którym urodził się Jezus. Nie znany jest też miesiąc i dzień tych narodzin. Dlaczego więc dzień 25 grudnia jest dniem Bożego Narodzenia? Prorok Malachiasz zapowiedział Jezusa jako „słońce sprawiedliwości”. Jan nazywa go „światłością prawdziwą, która oświeca każdego człowieka na ten świat przychodzącego. Sam Jezus mówił o sobie, że jest „światłością świata.” Dzień 25 grudnia jest dniem przesunięcia zimowego, od tego czasu dzień staje się coraz dłuższy. W związku z tym dzień ten jest symbolem zwycięstwa światłości nad ciemnością – zwycięstwa Jezusa nad śmiercią. Taki był motyw obchodów Bożego Narodzenia tego właśnie dnia. Pierwsze wzmianki o tym święcie pochodzą z IV w. zaraz po zakończeniu się prześladowań chrześcijan.

Pokrótce przypomnieliśmy sobie, kiedy i gdzie Jezus przyszedł na świat. Przypomnieliśmy sobie mając świadomość, że nie data i miejsce narodzin Chrystusa są najważniejsze. Najważniejsze jest to, że Jezus Chrystus posłuszny woli Ojca przyszedł na ten świat. W Ewangeliach mało jest chronologii, ich autorzy niewiele uwagi zwracają na daty, na fakty spoza życia Jezusa. Wszystko to po to, aby zwrócić uwagę czytających nie na drobiazgowe rozlicznie dni i lat, które mogłyby zaspokoić ciekawość umysłu, ale na przekazanie dobrej nowiny, dzięki której mamy życie w Jezusie Chrystusie. Zbliżający się czas świąt jest dla nas okazją do podziękowania Bogu za wspaniały plan zbawienia, którego dopełnieniem jest ziemska misja Jezusa rozpoczęta ponad 2000 lat temu w Betlejem.

Z okazji zbliżających się Świąt życzymy wam wielu błogosławieństw abyśmy zawsze byli świadomi kto jest naszym Panem i komu warto ufać.

Na zakończenie przeczytajmy fragmenty najstarszego zachowanego kazania dotyczącego Świąt Bożego Narodzenia wygłoszonego w roku 379, jakże aktualnego i dziś.

„Uznajmy to święto nie jarmarcznie, lecz bosko, nie na sposób świecki, lecz nadziemski, nie jako nasze, lecz jako Tego, który jest nasz, a raczej tego, który jest Panem, nie jako święto słabości, lecz uzdrowienia. Nie rozkoszujmy się hulankami i pijatykami. Zostawmy to Hellenom i helleńskiemu przepychowi i obchodom! Oni nawet bogom przypisują cieszenie się zapachem ofiar i stosownie do tego czczą bóstwo brzuchem, źli złych demonów twórcy, kapłani i czciciele. My zaś, którzy czcimy Słowo – jeśli trzeba nam czymś się rozkoszować – rozkoszujmy się słowami proroków i Boskiego prawa, i dziejami zbawienia, a szczególnie Ewangelią, która jest podstawą dzisiejszej uroczystości. W ten sposób nasze rozkosze będą stosowne i godne Tego, który was wezwał na ucztę.”

Jacek Polonis.